Zbór Kościoła Wolnych Chrześcijan w Warszawie O naśladowaniu Marii

  • Każdego roku, w grudniu obchodzimy pamiątkę narodzenia się Jezusa Chrystusa w Betlejem. Myślami przenosimy się wówczas do tych chwil, kiedy Maria i jej poślubiony małżonek Józef chodzili od drzwi do drzwi, szukając miejsca na nocleg. Chociaż oboje pochodzili z królewskiego rodu Dawida, lecz jako ubodzy nie otrzymali miejsca w gospodzie i musieli udać się na nocleg do stajni,gdzie narodził się Jezus. Zastanawiając się nad przebiegiem tego historycznego wydarzenia, niemało myślimy o obojętności na potrzeby bliźnich – jak i nad tym, czy dzisiaj jest lepiej czy gorzej.

    Zechciejmy się jednak zastanowić nad innym zagadnieniem, związanym z przyjściem na świat Jezusa Chrystusa, a mianowicie: czemu zawdzięczamy fakt, że „Słowo ciałem się stało?” Że Chrystus nazwany w Piśmie Świętym „Słowem” (Jan. 1:1), przyjął postać ludzką i zamieszkał wśród ludzi? Pierwsza odpowiedź, jaka nasuwa się każdemu, znającemu choć w niewielkim stopniu – Pismo Święte, jest taka: to wszystko zawdzięczamy Bożej miłości. W Ewangelii Jana 3:16 czytamy „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny”. Tak, wielkiej miłości Bożej ludzkość zawdzięcza to,
    że przyszedł na ziemię Zbawiciel, objawił prawdę, nauczył ludzi żyć, modlić się do Stwórcy i wreszcie oddał życie Swoje, aby każdy mógł być zbawiony przez wiarę w Jego śmierć i zmartwychwstanie.

    Ale czy tylko temu zawdzięczamy, że „Słowo ciałem się stało”? Otóż nie tylko, bo w pewnej mierze również posłuszeństwu i wierze Marii. Pokorna ta kobieta, usłyszawszy słowa anioła Gabriela, że ma urodzić Jezusa, który będzie nazwany Synem Najwyższego i Synem Bożym, rzekła: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łukasza 1:38).

    Wspaniały to przykład posłuszeństwa dla wszystkich ludzi. Maria zrozumiała, że ma stać się cząstką wielkiego, Bożego planu – narzędziem w ręku Wszechmocnego. Toteż poddała swoją wolę – woli Bożej. A gdy potem Maria
    odwiedziła swoją krewną, Elżbietę – żonę Zachariasza, to ta pod natchnieniem Ducha Świętego powiedziała jej takie słowa: „Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twego. I błogosławiona, która uwierzyła, że nastąpi wypełnienie słów, które Pan do niej wypowiedział”. (Łukasza 1:42 i 45)

    Maria zaś rzekła: „Wielbi dusza moja Pana i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim...” (Łukasza 1:46-47). Pokorna, uboga kobieta uwierzyła słowom anioła i stała się narzędziem Bożym w planie zbawienia ludzkości. Uwierzyła, że u Boga wszystko jest możliwe. Również i to, że ona, choć nie stała się jeszcze faktyczną żoną Józefa, wyda na świat syna, który będzie nie tylko Zbawicielem świata, ale też jej Zbawicielem.

    Nie myślmy, że Maria nie przeżywała w swym sercu rozterki: Co powie na to mąż? Co powiedzą ludzie? Czy to jest możliwe? Wszak zapytała ze zdumienia: „Jak to się stanie skoro nie znam męża?” A jednak posłusznie odpowiedziała: „Niech mi się stanie”. Mogła to powiedzieć, bo uwierzyła słowom Zwiastuna Bożego. Dzisiaj również Bóg tak samo pragnie, aby każdy uwierzył Słowu Bożemu tak, jak niegdyś Maria. Uwierz, Drogi Czytelniku,w poselstwo Ewangelii Świętej, a stanie się cud, bo w twoim sercu narodzi się Chrystus.

    On odmieni twoje życie, uwolni od brzemienia grzechów, nałogów i świeckich pożądliwości. Odejmie strach przed śmiercią i niepewnością jutra. Da ci swój pokój i radość. Uczyni twoje życie wartościowym i celowym. Czytając Pismo Święte dowiadujemy się, że gdy Pan Jezus wykładał i mówił o Swojej jedności z niebiańskim Ojcem, Maria „...matka Jego zachowywała te słowa w sercu swoim” (Łuk. 2:51). A jak z dzisiejszymi chrześcijanami? Otóż bardzo wielu nie tylko nie zachowuje słów Jezusa Chrystusa w swoim sercu, ale częstokroć nie chce nawet ich poznawać. Trudno też opisać na ile szyderstw i drwin narażeni są ci wszyscy, którzy podają ludziom Ewangelię, zachęcają do poznania nauki Pana Jezusa Chrystusa, jak również do kroczenia w ślady Zbawiciela. Do naśladowania cichej i pokornej Marii, matki Jezusa, zachowującej słowa Jezusa w swoim sercu. Wszyscy ci jednak, którzy świadomie odrzucili Ewangelię i zlekceważyli Słowo Boże, którzy nie mieli czasu dla Chrystusa i spraw Jego królestwa, jeżeli się nie upamiętają, to usłyszą kiedyś straszny wyrok z ust Syna Bożego: „Nie znam was” (Mat. 25:12) i nie będą się mogli usprawiedliwić.

    Historia pierwszych chrześcijan nic nie mówi na temat adoracji Marii przez wierzących i o jej kulcie. Wiemy natomiast, że większość dogmatów mariologicznych powstała stosunkowo niedawno jak np. dogmat o niepokalanym poczęciu w 1854r, dogmat o cielesnym wniebowzięciu w 1950r. Dogmaty te nie znajdują potwierdzenia w Piśmie Świętym, a nawet niektóre są sprzeczne z Pismem Świętym (por.Jan. 3:13). Kult Marii (hyperdulla) szczególnie silnie rozwinął się w czasach średniowiecznych i był ugruntowany w okresach zaniku wiary w moc Bożą i Jego Słowo. W naszym kraju, kult Marii jest bardziej rozpowszechniony niż oddawanie czci samemu Jezusowi Chrystusowi, czego dowodem jest chociażby, większa liczba modlitw do Marii Panny niż do Pana Jezusa. Panuje też powszechne przekonanie o skutecznym pośrednictwie Marii między ludźmi, a Chrystusem. Rozważmy przeto tę sprawę w świetle Pisma Świętego.

    W drugim rozdziale Ewangelii wg Jana zapisane jest jedyne polecenie Marii skierowane do ludzi. Otóż, gdy zabrakło wina na weselu w Kanie Galilejskiej, ona powiedziała o tym Jezusowi. On zaś rzekł do niej: „Czego chcesz ode mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja.” Wówczas Maria rzekła sługom: „Co wam powie, uczyńcie”. Te bardzo ważne słowa weszły w skład Świętej Ewangelii i tym samym stały się poleceniem dla wszystkich następnych pokoleń ludzkich.

    W opisie wesela w Kanie, poruszone są dwie ważne sprawy:

    Pan Jezus nie nazwał Marii – matką lecz rzekł niewiasto. Czy to znaczy, że zaparł się swojej matki w obecności ludzi? Nie. W tym jest głębszy sens. Pan Jezus był nie tylko Synem Człowieczym, ale i Synem Bożym, który przyjął ludzkie ciało. A jako osoba Boska, jako Chrystus, nie miał i nie mógł mieć matki, gdyż Bóg nie ma początku i końca: istniał jeszcze przed stworzeniem pierwszych ludzi (Jan. 8:58). Dlatego używany powszechnie zwrot „Matka Boska” jest niebiblijny. Prawidłowe określenie to „Matka Jezusa” lub „Maria – matka Pana Jezusa”. Gdy Jezus Chrystus wystąpił publicznie i objawił się światu jako Syn Boży, rola Marii jako matki skończyła się. Od tej chwili „matką siostrą i bratem” Jezusa Chrystusa stali się wszyscy wykonujący wolę Ojca niebiańskiego (Mat. 12:50). Tym samym Pan Jezus dał dowód, że więzy duchowe są dla niego ważniejsze niż więzy krwi.

    Gdy zabrakło wina na weselu, ludzie najpierw zwrócili się do Marii z prośbą o wybawienie z  tej kłopotliwej i wstydliwej sytuacji. Lecz okazało się , że  Maria nic na to nie mogła poradzić. Nie zrobiła żadnego cudu. W  Nowym Testamencie nie ma ani jednej wzmianki o tym, aby kiedykolwiek uczyniła jakikolwiek cud. Ona po prosu nie miała tego daru. Jedyne co mogła uczynić, to przedstawić sprawę Jezusowi. Tak też uczyniła. A kiedy przedstawiła potrzebę Jezusowi Chrystusowi, wskazując wówczas na Niego rzekła do sług: „Co wam powie czyńcie.”

    Widzimy więc, że to nie Pan Jezus odesłał ludzi do Marii, lecz Maria odesłała ich do Jezusa. Pan Jezus nie wskazał na Nią jako na pośredniczkę. Natomiast Ona ukazywała Jezusa jako na tego, którego należy słuchać i czynić Jego wolę. Ale ludzie – zamiast zwrócić się do Pana Jezusa o pomoc, obrali własną drogę pośrednią, która okazała się bezwartościowa i popełniają do dzisiaj ten błąd, zwracając się do Marii o pomoc i wybawienie, zamiast bezpośrednio do Chrystusa.

    Wola Marii było to, by ludzie czynili, co mówi Pan Jezus. A Jezus Chrystus rzekł:

    „Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam sprawie odpocznienie” (Mat. 11:28).

    „Jam jest Droga i Prawda i Żywot, nikt nie przychodzi do Ojca tylko przeze mnie” (Jan. 14:6)

    „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Jan. 10:30)

    „I jeśli o co prosić będziecie w imieniu Moim, spełnię to” (Jan. 14:14)

    „ ...Syn człowieczy ma moc na ziemi odpuszczać grzechy” (Łuk. 5:24).

    „Pokutujcie i wierzcie Ewangelii” (Mar. 1:15)

    Pismo Święte mówi, że „Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w ręce Jego. Kto wierzy w Syna ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota lecz gniew Boży ciąży na nim.” (Jan 3:35-36)

    Przeciętny, nominalny chrześcijanin mówi o sobie mniej więcej tak: „To prawda, że jestem grzesznikiem. Nie mam mocy nie grzeszyć i nie mogę uniknąć kary. Ale mam orędowników, których usługi i wstawiennictwo mogą mi wyjednać przebaczenie i drogę do nieba. Mam ich obrazki, a przede wszystkim wizerunek Marii Panny. Modlę się do nich , palę lampki i świece przed nimi, ozdabiam kwiatkami – i za to powinienem być zbawiony. Mam też na swoim koncie trochę dobrych uczynków, toteż Maria Panna i Święci – zapewne – uproszą dla mnie łaskę u Boga...” Chociaż tak mówi większość otaczających nas chrześcijan, to jednak nie jest to Boża droga do Nieba, lecz czysto ludzka droga za pośrednictwem protekcji. W 5 Księdze Mojżeszowej (10:17) powiedziane jest: „Albowiem Pan Bóg wasz jest Bogiem bogów i Panem panów: Bóg wielki, możny i straszny, który nie ma względu
    na osoby ani nie przyjmuje darów.” Zbawienia i życia wiecznego nie można więc kupić za świeczki, jałmużny czy dary materialne. Tym sposobem nikt siebie nie wybawi od potępienia wiecznego ani też nie wybawi żadnego innego człowieka. W Psalmie 8 czytamy, że „...nie może nikt odkupić brata swego, ani też dać Bogu okupu za niego.”

    Drogi Czytelniku! Jeżeli wierzysz, że Pismo Święte jest Prawdą, to porzuć ludzkie teorie na temat zbawienia. Przyjmij poselstwo Ewangelii o zbawieniu z łaski przez Samego Jezusa Chrystusa (Efezjan 2:8-9). Pamiętaj, że wszelkie ludzkie dodatki i nauki religijne są szyderstwem z Bożych praw i zniewagą Jego najświętszych postanowień, a też zniewagą wobec Marii – matki Jezusa. Nic Ci nie pomogą świeczki, kwiatki, i obrazki, jeżeli serce Twoje będzie pełne pychy, samolubstwa i nieczystości i jeżeli pozostaniesz nieczuły na wezwanie Słowa Bożego.

    Próżne są litanie i modlitwy do Marii. Próżne są dary składane ludziom za nabożeństwa i modlitwy o jej wstawiennictwo. Ani Maria, ani Apostołowie, ani Kościół, ani święci nie mogą zbawić człowieka, ani też utorować
    drogi do Nieba. Człowiek winien sam modlić się i prosić Boga o przebaczenie grzechów, a nie zajmować się „kupowaniem modlitw” u ludzi i obarczaniem tą sprawą nieżyjących świętych względnie Marii. Każdy musi sam z własnej woli, podjąć decyzję odwrócenia się od grzechu usłuchania Zbawiciela mówiącego: „Pójdźcie do mnie!” Powinien sam przyjść w modlitwie do stóp Zbawiciela, a nie wyręczać się wstawiennictwem świętych lub Marii. Należy uwierzyć Słowu Bożemu, które mówi, że zbawia tylko Chrystus i to darmo! Z laski!

    Pismo Święte uczy, że wszystkie podstawowe zagadnienia, takie jak: przebaczenie grzechów, pokój, zbawienie, nowe życie i życie wieczne, są związane wyłącznie z osobą Jezusa Chrystusa. Pismo Święte przedstawia nam Jezusa Chrystusa jako:

    Dobrego Pasterza, który życie swoje położył za owce (Jan. 10:1) i opisuje zastępczą śmierć Chrystusa za każdego grzesznika. (4 Ewangelie)

    Zbawiciela każdego człowieka (1 Jan 4:14), który jest jedynym pośrednikiem (1 Tym 2:5; Jan 14:6) i orędownikiem. (Obj. Jan 17:14; Mat 28:18)

    Pana i Króla, któremu dana jest wszelka moc na niebie i ziemi. (Obj. Jana 17:14; Mat 28:18)

    Maria nie jest ani Pasterzem, ani Zbawicielem, ani Pośredniczką, ani Orędowniczką, lecz jedynie sam Chrystus. On też jest Bogiem – Stworzycielem (1 Moj. 1:1; Jan 1:1-3) oraz jedynym i w zupełności wystarczającym Zbawcą. (Rzym. 5:8-18; Dzieje Apost. 4:12)

    Pan Jezus powiedział kiedyś do ludzi: „Błądzicie nie znając Pism, ani mocy Bożej” (Mat. 22:29). Czy ciągle człowiek musi błądzić? Czy nie może być naśladowcą Marii – w poddaniu swej woli – woli Bożej?

    Drogi czytelniku! Pójdź do Jezusa, tak jak Maria sobie tego życzyła, z każdym swoim problemem. Posłuchaj jej polecenia. Ukochaj Pismo Święte i zachowaj słowa Jezusa w swoim sercu, tak jak to czyniła Maria. Pozwól aby Chrystus był twoją sprawiedliwością i świętością. A będziesz miły Bogu i przyjęty przez niego za dziecko.

    Wiedz, że naśladować Marię to czynić tak jak Ona czyniła i słuchać Jej polecenia. Jest to najlepsza forma oddania jej czci, jako „błogosławionej”.

    Maria całe życie kochała Jezusa, otaczała go macierzyńską opieką i służyła Mu. Tym samym jest ona wzorem dla wszystkich matek chrześcijanek i za to powinniśmy ją miłować i cenić. Lecz nie możemy jej miłować więcej niż
    Boga i Syna Bożego – Jezusa Chrystusa; wywyższać ją ponad Zbawiciela świata i nadawać tytuły, jakich nie miała za życia, i którymi nie była obdarzona przez Pana Jezusa i Apostołów. Nie możemy niczego dodawać do Pisma Świętego, gdyż to jest grzechem. (por. Obj. 22:19)

    Należy jeszcze zwrócić uwagę na sprawę tytułowania Marii – matką narodu polskiego lub też innych narodów. W 19 rozdziale Ewangelii Jana znajdujemy opis ukrzyżowania Jezusa i ostatnich chwil przed śmiercią – na krzyżu Golgoty. Pod krzyżem stało szereg osób m.in. matka Jezusa i siostra matki Jego – Maria żona Kleofasowa, i Maria Magdalena oraz Jan – uczeń umiłowany. W pewnej chwili gdy „...Jezus ujrzał matkę i ucznia, którego miłował, stojącego przy niej, rzekł do matki: Niewiasto, oto syn twój! Potem rzekł do ucznia: Oto matka twoja! I od owej godziny wziął ją ów uczeń do siebie.” (Jan. 19:25-27) Chrystus zatroszczył się o Marię, lecz nie nazwał jej matką, gdyż w tej ważnej dla ludzkości chwili, umierał – za grzechy świata – jako jednorodzony Syn Boży. Więzy cielesne nie miały tu znaczenie. Pod krzyżem stała grupa miłujących Go ludzi. Gdyby Pan Jezus chciał, aby Maria była uważana za ich matką i matkę ludzkości to powiedziałby do wiernych ludzi stojących tam: Oto matka wasza. Jezusowi zaś chodziło o to, aby w jego miejsce był przy Marii ktoś inny, ktoś kto mógłby Go zastąpić w obowiązkach opiekuna lub syna; kto by zaopiekował się nią i pocieszał w osamotnieniu, Dlatego powiedział Janowi: „Oto matka twoja.”

    Ostatnia wzmianka o Marii – matce Jezusa – podana jest w Dziejach Apostolskich (1:14). Widzimy tam Marię wśród Apostołów i innych niewiast, trwających w modlitwach i prośbach do Boga i oczekujących zesłania Ducha Świętego. Również w tym miejscu Słowa Bożego nie ma żadnej wzmianki o tym, aby Maria była w jakiś nadzwyczajny sposób wyróżniona spośród innych wierzących, lub aby była adorowana – przyjmowała cześć boską.

    W wyliczeniu osób znajdujących się w izbie, na modlitwie najpierw podani są Apostołowie potem wierzące niewiasty, wreszcie wymieniona jest Maria matka Jezusa i Jego bracia. W dalszych opisach Dziejów Apostolskich, w czasach powstawania pierwszych zborów i rozwoju chrześcijaństwa, Pismo Święte nic więcej nie wspomina o Marii. Bogu upodobało się zakryć przed nami dalsze jej życie. I z jego wolą trzeba się zgodzić – bez dociekań i własnych dodatków! Pismo Święte zawiera to co człowiek powinien znać, co jest konieczne do zbawienia i prowadzenia życia chrześcijańskiego. Żaden więc człowiek nie ma prawa dodawać niczego do tekstu Pisma świętego. W Objawieniu św. Jana (22:18-19), czytamy; „...świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa księgi tej: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze”. A w liście do Galacjan (1:6-8) zawarte jest groźne słowo apostolskie, że człowiek głoszący fałszywie Ewangelię Chrystusową będzie przeklęty.

    W Piśmie Świętym, którego autorem jest Duch Święty, nie ma ani jednej wzmianki o tym by Maria kazała słuchać siebie. Przeciwnie mamy jej polecenie „Co wam Jezus powie czyńcie!” To słowo Marii powinno być dla nas nakazem. Powinniśmy kochać i szanować Marię jako niewiastę, którą sam anioł Gabriel nazwał błogosławioną ponieważ dała ciało Panu Jezusowi. Jednakże pomimo naszego szacunku do niej, nie wolno poniżać samego Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, który stał się również Zbawicielem Marii. Powinniśmy brać przykład z Marii, jako niewiasty cichej, pokornej, szukającej Pana, zachowującej w sercu słowa Pana Jezusa i trwającej z innymi wierzącymi – w modlitwie o moc Bożą i błogosławieństwo za sprawę Królestwa Bożego. Początkodawcą, realizatorem, dokończycielem i Panem tego Królestwa jest Jezus Chrystus.

    Zwróćmy uwagę, że Maria nazwała siebie „służebnicą Pańską” (Łuk. 1:38). A czyim ty jesteś sługą, drogi Czytelniku? Pan Jezus powiedział „Ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą, i matką” (Mar. 3:31-35). Czyją wolę wypełniasz? Hymn Marii zapisany w pierwszym rozdziale Ewangelii św. Łukasza dowodzi, że znała ona bardzo dobrze Pismo Święte Starego Testamentu, ponieważ hymn ten składa się niemal całkowicie z fragmentów Psalmów. A jak Ty znasz Pismo Święte? Czy je w ogóle czytasz?

    Pismo Święte jest najlepszym kompasem i drogowskazem w życiu człowieka. Ono też objawia prawdę – Jezusa Chrystusa, który wyswobadza człowieka i czyni go wolnym – od grzechu, dogmatów i ludzkich nauk czy też nakazów. Ono też głosi każdemu: „Postępujcie jako dzieci światłości… Dochodźcie tego co jest miłe Panu… nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie jaka jest wola Pańska” (Efez. 5:8, 10:17).

    „Błogosławieni, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go” (Łuk. 11:28).


Zapraszamy na zgromadzenia

Niedziela godz.10:00, czwartek godz.19:00. Warszawa ul. Kurpiowska 5.