Zbór Kościoła Wolnych Chrześcijan w Warszawie Paulina Haberka

  • W czasie różnych etapów czytania Pisma Świętego - od zachwytu do odrzucenia – jedno było niezmienne. Co jakiś czas pojawiały się w mojej głowie pytania, na które nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. Kolejnym cudem Pana Boga w moim życiu było postawienie na mojej drodze paru osób, z którymi mogłam rozmawiać o tym jak ja rozumiem to, co czytam – od księży, którzy tłumaczyli mi moje wątpliwości do koleżanki z pracy, która zaprosiła mnie na wspólne studiowanie Słowa Bożego.
    Przez ostatnie lata Pan Bóg pokazywał mi swoje prowadzenie i otwierał oczy na swoje Słowo. W centrum stanął Jezus, Jego śmierć i Jego doskonała ofiara.

    Ew. Jana 3,16: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.”
    Hbr 10,10-12,14: “W tej woli jesteśmy uświęceni raz na zawsze, przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa. A każdy kapłan codziennie stawał i pełnił Bożą służbę oraz wielokroć przynosił te same ofiary, które nigdy nie mogą unieważnić grzechów. Zaś ten, gdy na zawsze złożył jedną ofiarę za grzechy usiadł na prawicy Boga. (…) Gdyż jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, co są uświęcani”.

    Wiedziałam, że potrzebuję Jezusa w moim życiu i chcę całkowicie, żeby to On panował nad moim życiem. Znając swoją potężną grzeszność wylałam przed Nim swoje serce i wyznałam Mu swoje grzechy.

    1Tymot. 2,5-6: “Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie”. Nie czułam jednak ciągle pokoju i dalej szukałam czegoś, co da mi pewność bycia w pełni z Jezusem. Szukałam dalej i robiłam to, co sam Bóg zostawił mi w swoim Słowie.

    Rzym. 10,9: “Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz”

    W moim życiu w żadnym momencie nie pojawiły się fajerwerki, w czasie żadnej z modlitw nie otworzyło się samo okno, nie zgasło światło, nie poczułam dziwnego powiewu wiatru – na zewnątrz nic nadzwyczajnego się nie stało (a trochę na to liczyłam... wiem, za dużo oglądam filmów!). Stało się za to coś niesamowitego wewnątrz mnie, parę miesięcy później. Miałam wyczekany pokój, pewność Bożej łaski i zbawienia. Jezus stał się moim adwokatem, przestałam się Go bać i mogłam z pełnym przekonaniem powiedzieć “weź moje życie”. Wiem, że moją drogę prowadził Bóg, że darował mi czas, żebym mogła Go poznać na tyle dobrze, żeby świadomie Mu zaufać.


    Filip. 1,6: “Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa”.
    I jestem wdzięczna, że Bóg zostawił mi receptę na moje zwątpienia i pokazuje jakie kroki mogę dalej z Nim stawiać.


    Dzieje Ap.: 2,37-38 : “ Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?» - zapytali Piotra i pozostałych Apostołów. «Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego”.


    To dopiero początek mojej przygody! Wielu rzeczy dalej nie rozumiem, ale wiem, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani żadne duchowe moce, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani to, co wywyższone, ani to, co poniżone, ani żadne inne stworzenie nie jest w stanie oddzielić nas (mnie!) od miłości Boga, objawionej w Chrystusie Jezusie, naszym Panu
    (Rz 8:38-39). A najlepsze jest to, że to wszystko nie pochodzi ode mnie, tylko dzięki łasce od samego Boga i chwała Mu za to! Amen!









Zapraszamy na zgromadzenia

Niedziela godz.10:00, czwartek godz.19:00. Warszawa ul. Kurpiowska 5.